...słodkie i gorzkie, małe i duże zmagania z wagą.
Blog > Komentarze do wpisu

Brokuły w sosie serowym

Tym razem na tłuszczowo. Przepis znalazłam jakieś 4 lata temu na raczkującej jeszcze wtedy stronie o MM. Ponieważ to moja własna wariacja na ten temat (w oryginale był kalafior i zupełnie inny ser), nie podaję źródła i mogę z dumą stwierdzić, że to mój pierwszy, samodzielny przepis. Chętnie do niego wracam, bo jest przepyszny. Uwaga! Danie bardzo sycące. Nawet mały brokuł jest w stanie porządnie zapchać!

 
BROKUŁY W SOSIE SEROWYM

Składniki:

  • brokuł (duży wystarcza na 2 osoby)
  • serek feta light
  • śmietana 18%
  • średnia cebula
  • oliwa z oliwek
  • pieprz

Brokuły dzieliny na różyczki i gotujemy w wodzie z odrobiną fruktozy do miękkości. Pół serka feta (lub cały, jeśli ktoś lubi bardzo dużo sosu) dziabiemy widelcem i polewamy odrobinką oliwy, dodajemy pieprz. Nie solimy! Czasem dodawałam też trochę startego żółtego sera, ale to nie jest konieczne. Cebulkę kroimy drobno i podsmażamy (musi być mocno przysmażona, taka lekko brązowawa :)). Przygotowaną masę serową wrzucamy do nagrzanego garnuszka i roztapiamy, energicznie mieszając. Ściągamy z ognia i dodajemy pół do 3/4 opakowania śmietany. Można wstawić jeszcze na chwilkę na ogień, żeby nie było za zimne. Na koniec dorzucamy przysmażoną cebulkę. Sos powinien być bardzo gęsty i bardzo serowy.

Sosik wylewamy na brokuły i pałaszujemy! Ważne, by dobrze odsączyć warzywa, bo inaczej woda rozrzedzi nam sos i wyjdzie niezbyt apetyczna zupa.

 

sobota, 26 stycznia 2008, cinnamon_mm

Polecane wpisy

  • Łazanki na tłuszczowo

    O węglowodanowych łazankach pisałam już tutaj . Teraz pora na wersję tłuszczową, która powstała, ponieważ strasznie brakowało mi w nich mięsa. Zrobiłam więc pro

  • Wiosenna sałatka

    Wiosna idzie! Właściwie to już nawet lato. W związku ze zmianą pory roku zmieniam się również ja - chudnę, skusiłam się na absolutnie ekstrawagancką fryzurę, a

  • Kalafior po szwedzku

    Niestety, moje postanowienia okołomajówkowe spełzły na niczym. Nie tylko nie zrzuciłam już nic do maja (dalej ważę graniczne 68 kg), ale spędziłam rozpustną maj

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: